21 kwietnia w rozmowie z PAP Andrzej Seweryn wspominał, że gdy 1 stycznia 2011 r. obejmował dyrekcję Teatru Polskiego zależało mu na tym, by stworzyć studio aktorskie dla absolwentów szkół teatralnych. - To mi się nie udało - przyznał. - Zależało mi na tym, żeby w Teatrze Polskim wrócić do korzeni najpierw polskich, potem europejskich. To się po części udało. Zależało mi na tym, żeby nawiązać kontakt z kulturami teatralnymi Ukrainy, Białorusi, Litwy, Łotwy i Estonii. I to się w dużej mierze udało. I to jest naprawdę przedmiotem mojej dumy - powiedział.
Zaznaczył, że z teatrem ukraińskim w tej chwili utrzymuje ścisły kontakt. - W przyszłym roku w naszym teatrze Iwan Urywski wyreżyseruje „Skrzyżowane drogi” Iwana Franko, a w roli głównej wystąpi syn byłego ministra kultury Ukrainy, nieżyjącego, wspaniałego aktora Bohdana Stupki, Oleg Stupka - zapowiedział.
::news{"type":"see-also","item":"27621"}
Pytany o istotę teatru, Andrzej Seweryn powiedział: - Esencją teatru jest spotkanie aktora z widzem. - Ciekawiej jest, gdy to, co ma do opowiedzenia aktor, zainteresuje widza - wyjaśnił.
- Myślę, że bardziej interesujący jest Szekspir, Arystofanes, Seneka czy Corneille, niż sam aktor. Chociaż zdarzają się przedstawienia, w których artyści mają potrzebę wewnętrzną, ludzką, artystyczną, moralną, społeczną, polityczną mówienia o sobie - zauważył. - Ja to akceptuję, ale wolę posłuchać tych wielkich autorów, ponieważ życie jest krótkie i trzeba z niego korzystać. A korzystać warto z tego, co jest najwspanialszym owocem myśli ludzkiej. Dlatego esencją teatru jest nienuda - zaznaczył artysta.
::news{"type":"see-also","item":"27645"}
- Esencją teatru jest dobra wola artystów, którzy opowiadają jakąś historię, i widza, który przychodzi z dobrej woli. Bo trudno zadowolić widza, który został zmuszony do tego, żeby siedzieć w teatrze, jak niegdyś zmuszano wojsko - wyjaśnił dyrektor Teatru Polskiego.
- Esencja teatru to też być w zgodzie ze społeczeństwem, w którym się żyje. Nie w takim znaczeniu, żeby zgadzać się na wszystko, co społeczeństwo proponuje czy myśli, ale być z nim związanym, nie abstrahować od tego, kim jesteśmy - mówił. - Trudno, żebym zaplanował wystawienie w Teatrze Polskim sztuki chińskiej, raczej wolę myśleć o dramacie Juliusza Słowackiego - zaznaczył. - Myślę też, że esencją teatru jest to, żeby teatr był czysty, żeby tu nie śmierdziało, żeby ludzie byli mile przyjmowani, gdy przychodzą. Żeby na przykład było tu ciepło w zimie. Choć są teatry, gdzie jest zimno i gdzie widzowie oraz aktorzy są szczęśliwi. Byłem w takich teatrach w Charkowie. Na przedstawieniach w wielkich teatrach, które były nieogrzewane, a na zewnątrz było minus 20 stopni C. Mimo to ludzie byli szczęśliwi - podkreślił Andrzej Seweryn.
Już na początku kariery Seweryna August Grodzicki w „Życiu Warszawy” (1970) napisał: „Aktor mający tę siłę wewnętrzną i urok osobowości, które przyciągają uwagę i zjednują widzów”. „Nie trzeba być zbyt przenikliwym prorokiem, aby przepowiedzieć mu piękną przyszłość w teatrze” - zapewnił. A Krzysztof Globisz na łamach „Rzeczpospolitej” (2001) stwierdził wprost: „Jest aktorem europejskiej rangi”. I dodawał z podziwem: „ma w sobie tyle energii, ambicji, nie mówiąc już o talencie”.
::news{"type":"see-also","item":"13190"}
„Praca jest moją misją. Grając na scenie służymy nie tylko sobie samym, ale czemuś większemu od nas” - mówił o aktorstwie Andrzej Seweryn. W wywiadzie dla „Dziennika Bałtyckiego” (1993) przyznawał, że „tego zawodu nie da się zdefiniować”. „Nie intelekt jest gwarancją powodzenia w aktorstwie. Często, przeciwnie, on przeszkadza. To zawód pełen sprzeczności. Czyż nie jest to rzecz tajemnicza, że publiczność na widok jednego aktora milknie, a nie zauważa wejścia innego” - zauważył.
Urodził się 25 kwietnia 1946 r. w Heilbronn w Niemczech. Wychowywał się w Warszawie, gdzie ukończył XLI Liceum Ogólnokształcące im. Joachima Lelewela w Warszawie. W młodości należał do tzw. walterowców.
Ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie (1968). Jeszcze podczas nich zadebiutował na scenie w warszawskim Teatrze Ateneum 20 października 1967 r. rolą Urzędnika policyjnego II w „Niemcach” Leona Kruczkowskiego w reż. Janusza Warmińskiego.
::news{"type":"see-also","item":"475"}
W 1968 r. był współorganizatorem słynnego protestu przeciwko zdjęciu ze sceny Teatru Narodowego „Dziadów” Adama Mickiewicza w reż. Kazimierza Dejmka. W listopadzie tego roku Seweryn został aresztowany na pięć miesięcy za produkcję i kolportaż ulotek skierowanych przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Został osadzony w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie. Zwolnienie uzyskał na mocy amnestii z lipca 1969 r. Nie przetrąciło to mu kręgosłupa. W drugiej połowie lat 70. prowadził zbiórkę pieniędzy na rzecz Komitetu Obrony Robotników, był pod stalą inwigilacją funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa.
Po ukończeniu warszawskiej PWST został zaangażowany do stołecznego Teatru Ateneum, w którym pracował nieprzerwanie do 1980 r. Teatr Ateneum dał aktorowi szansę zagrania ról zarówno w tekstach klasycznych - Iwana Szatowa w „Biesach” Dostojewskiego w reż. Janusza Warmińskiego (1971), tytułowego „Don Carlosa” Schillera w reż. Macieja Prusa (1972) czy Gustawa w „Ślubach panieńskich” Fredry w reż. Jana Świderskiego (1976), jak i w dramatach współczesnych - Chłopca w „Czekając na Godota” Becketta (1971) i Czeladnika II w „Szewcach” Witkacego (1971) oba przedstawienia w reż. Macieja Prusa, oraz np. Delamarche'a w „Ameryce” wg Kafki w reż. Jerzego Grzegorzewskiego (1973). Zdjęcie Janusza Warmińskiego, jego artystycznego patrona, wisiało nawet w garderobie Seweryna w paryskiej Comédie Française.
::news{"type":"see-also","item":"26900"}
W latach 1972-1974 był wykładowcą na wydziale aktorskim w warszawskiej Szkole Teatralnej.
Na małym ekranie pojawiał się w serialach „Noce i dnie” (1975), „Polskie drogi” (1976), „Rodzina Połanieckich” (1978), choć prawdziwą popularność przyniosły mu spektakle Teatru Telewizji - tytułowy „Ruy Blas” wg Hugo w reż. Ludwika René (1973) i Willy w „Niemcach” Kruczkowskiego w reż. Jana Świderskiego (1974).
W filmie zadebiutował jeszcze w czasie studiów, epizodyczną rolą w „Beacie” Anny Sokołowskiej (1964). Później wystąpił u boku Barbary Brylskiej w „Albumie polskim” (1970) Jana Rybkowskiego. U tego samego reżysera wystąpił dwa lata później w ekranizacji powieści Reymonta „Chłopi” (1972) oraz zagrał postać Zenona Ziemkiewicza w nakręconej w 1977 r. „Granicy”.
::news{"type":"see-also","item":"27309"}
Andrzej Seweryn wystąpił w ponad 40 filmach fabularnych. Pracował m.in. z Andrzejem Wajdą, Andrzejem Żuławskim, Giorgio Trevesem, Stevenem Spielbergiem, Regisem Wargnierem i Agnieszką Holland.
Jego pierwsza wybitna rola filmowa to pamiętny Maks Baum w „Ziemi obiecanej” Andrzeja Wajdy. Zagrał również m.in. w „Na srebrnym globie” Andrzeja Żuławskiego, filmach Wajdy „Człowieku z żelaza”, „Bez znieczulenia” i „Dyrygencie”. Za rolę Adama w tym filmie otrzymał w 1980 r. nagrodę Srebrnego Niedźwiedzia na Festiwalu Filmowym w Berlinie.
Jego bohater to, jak za notował Aleksander Ledóchowski w „Filmie” (1980 nr 18): „człowiek o dużych ambicjach, lecz skazany na średni prowincjonalny zespół i pozbawiony nie tylko większego talentu, lecz także pewnej ogłady”. „Rzuca się, miota, szarżuje i pogrąża coraz głębiej; nie tylko przegrywa, ale - co dla mężczyzny najdotkliwsze - ośmiesza się. W tej jego szarpaninie jest coś bardzo ludzkiego i przejmującego. Bo w gruncie rzeczy to nie jest człowiek, który przegrywa, lecz człowiek, który jest niszczony. W tym właśnie przejawia się tragizm, choć ma wymiar najbardziej prozaiczny. Andrzej Seweryn wyszedł daleko poza rodzajowość postaci” - ocenił krytyk.
Kreował postaci reprezentatywne dla pierwszego dorosłego pokolenia powojennego, do których zaliczyć można Marka z „Kung-fu” w reż. Janusza Kijowskiego (1979), Bogdana z „Dziecinnych pytań” w reż. Janusza Zaorskiego (1981) i Kapitana Wirskiego z „Człowieka z żelaza” Andrzeja Wajdy (1981). Był to - jak pisała Maria Kornatowska w „Wodzirejach i amatorach” - „skłonny do kompromisów i konformizmu materiał na kanalię lub nawet w miarę przyzwoitego człowieka, zależnie od warunków i okoliczności”.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"273"}
W 1980 r. Andrzej Seweryn wyjechał do Paryża, by zagrać kobiecą rolę Spiki Tremendosy w „Onych” Stanisława Ignacego Witkiewicza reżyserowanych przez Andrzeja Wajdę. Zachwycony tym przedstawieniem Antoine Vitez zaprosił go wówczas do zagrania postaci Thomasa Pollocka w „Zamianie” Paula Claudela, a następnie zaproponował mu etat w l'École du Théâtre National de Chaillot.
W 1983 r. wybitny reżyser Peter Brook zobaczył go w roli Mistrza w adaptacji „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa na scenie paryskiego Théâtre de la Ville. Bez wahania zaangażował go do swojego słynnego Międzynarodowego Ośrodka Twórczości Teatralnej. Z Centre International de Créations Théâtrales Andrzej Seweryn związany był przez cztery lata - do 1988 r. Występował w przedstawieniach Petera Brooka w paryskim Théâtre des Bouffes du Nord. U niego też zagrał Duryodhanę w legendarnej inscenizacji hinduskiego eposu religijnego „Mahabharata”, której prapremiera odbyła się latem 1985 r. w kamieniołomach niedaleko Awinionu.
Z kolei w 1989 r. kreował postać Yudhishthiry w zrealizowanej przez Brooka ekranizacji „Mahabharaty”.
„Pracę z Brookiem uznaję jako okres przełomu. Ja wtedy przestałem grać. Zacząłem być” - wspominał aktor w wywiadzie dla „Odry” (1995 nr 10).
W 1993 r. Seweryn, jako trzeci cudzoziemiec w historii, otrzymał angaż do Comédie Française, jednego z najbardziej prestiżowych zespołów teatralnych na świecie. Na narodowej scenie Francji zadebiutował tytułową rolą w „Don Juanie” Moliera w reż. Jacques'a Lassalle'a.
Recenzent „The New York Times” pisał, że przypomina on „bardziej przebiegłego śliskiego fircyka niż namiętnego kochanka, jest zmysłowym cynikiem, którego głównym celem jest osiągnięcie kontroli nad innymi, a nie przeżycie miłości, czy nawet dokonanie romantycznego podboju”.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"270"}
Następnie zagrał tytułową rolę w molierowskim „Świętoszku” i „Mieszczanienie szlachcicem”, wcielił się w rolę Gajewa w „Wiśniowym sadzie” Czechowa, Prezydenta von Waltera w „Intrydze i miłości” Schillera, Henryka w „Ślubie” Gombrowicza, Shylocka w „Kupcu weneckim” Szekspira, a także de Guiche'a w spektaklu „Cyrano de Bergerac” Rostanda.
Trzy lata później francuska krytyka uznała go za najlepszego aktora sezonu, chwaląc tytułową rolę w „Trudnym człowieku” Hofmannstahla w paryskim Théâtre de la Colline. W Comédie Française wyreżyserował również m.in. „Małżeństwo z przymusu” Moliera, „Wieczór Trzech Króli” Szekspira i „Zło krąży” Audibertiego.
W kinie francuskim najważniejszymi osiągnięciami Seweryna były postacie Steinera w „Amoku” (1992), za którą to rolę otrzymał nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Kairze, Hebrarda w nagrodzonych Oscarem „Indochinach” (1992) oraz przywódcy Wielkiej Rewolucji Francuskiej, Robespierre'a w „Rewolucji francuskiej” (1989). W 1982 r. zagrał też pamiętnego Bourdona w „Dantonie” Andrzeja Wajdy.
Przez wiele lat był wykładowcą École Nationale Supérieure des Arts et Techniques du Théâtre (Wyższej Szkoły Sztuki i Technik Teatralnych) w Lyonie, a następnie do 2010 r. paryskiego Conservatoire National Supérieur d'Art Dramatique (Wyższego Konserwatorium Narodowego Sztuk Dramatycznych).
Artysta pojawiał się w głośnych zagranicznych produkcjach, m.in.: „La Condanna” w reż. Marca Bellocchia (1990), „Liście Schindlera” w reż. Stevena Spielberga (1993) oraz u Agnieszki Holland w „Całkowitym zaćmieniu” (1995). Na małym ekranie można go było zobaczyć w roli Księcia w „Sporze” Marivaux w reż. Marcina Ziębińskiego (1997) i marszałka Stachowskiego w wandowskiej inscenizacji powieści Juliusza Kadena-Bandrowskiego „Bigda idzie!” (1999).
::news{"type":"see-also","item":"24175"}
Na początku lat 90. Seweryn najczęściej występował w Teatrze Telewizji. Wybitne i dojrzałe aktorstwo zaprezentował w tytułowych rolach w sztukach Szekspira - w „Ryszardzie III” w reż. Feliksa Falka (1989) i „Koriolanie” w reż. Mirosława Borka (1995) oraz w „Don Juanie” Moliera w reż. Leszka Wosiewicza (1995). O Ryszardzie III Łukasz Wyrzykowski napisał w „Dzienniku Zachodnim”: „To był wielki popis Seweryna. Zbudował postać bardzo złożoną: cynika, mordercy, ale jednocześnie i człowieka bardzo wewnętrznie i zewnętrznie nieszczęśliwego, skrzywdzonego”. „Seweryn zbudował rolę na aktorstwie dla siebie charakterystycznym: bardzo logicznie, chłodno, wręcz z matematyczną dokładnością” - ocenił.
Uznanie zyskała także jego rola w „Krawcu” Mrożka (1997, reż. Michała Kwiecińskiego (1997). Aktor otrzymał za nią nagrodę aktorską na VI Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.
W tym czasie dla Teatru Telewizji Seweryn wyreżyserował „Tartuffe'a, czyli obłudnika” Moliera (2002) i „Antygonę” Sofoklesa (2004). W Teatrze Narodowym w Warszawie przygotował „Ryszarda II” Szekspira (2004), a w stołecznym Teatrze Polonia broadwayowski przebój, na podstawie którego powstał film z Anthony Hopkinsem i Gwyneth Paltrow, „Dowód” Auburna (2008), w którym wcielił się w rolę Roberta.
::news{"type":"see-also","item":"25167"}
Pracował również w polskim kinie, gdzie zagrał m.in. u Jerzego Hoffmana Jeremiego Wiśniowieckiego w ekranizacji sienkiewiczowskiego „Ogniem i mieczem” (1999), Sędziego w ekranizacji mickiewiczowskiego „Pana Tadeusza” i Rejenta Milczka w fredrowskiej „Zemście” - oba w reż. Andrzeja Wajdy.
Za rolę księdza Stefana Wyszyńskiego w filmie Teresy Kotlarczyk „Prymas. Trzy lata z tysiąca” (2000) Seweryn otrzymał Złotą Kaczkę przyznawaną przez miesięcznik „Film” oraz nagrodę Telewizji Polskiej na XXV Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Aktor zagrał także w nakręconym w Polsce filmie Petera Greenawaya o życiu Rembrandta „Nightwatching” (2007). Można go było zobaczyć na srebrnym ekranie w filmach „Sęp” w reż. Eugeniusza Korina (2011), „Uwikłanie” w reż. Jacka Bromskiego (2011), „Jeszcze nic nie widzieliście” w reż. Alaina Resnais (2012), „Zbliżenia” w reż. Magdaleny Piekorz (2014) i w „Anatomii zła” w reż. Bromskiego (2015).
W 2006 r. zadebiutował jako reżyser filmowy. Zrealizował „Kto nigdy nie żył...”, opowieść o charyzmatycznym księdzu Janie (w tej roli Michał Żebrowski), który dowiaduje się, że jest nosicielem wirusa HIV.
W 2010 r. Seweryn wystąpił w głośnym filmie „Różyczka” w reż. Jana Kidawy-Błońskiego. Za rolę Adama Warczewskiego vel Janusza Wajnera otrzymał nagrodę na międzynarodowym festiwalu filmowym w Santo Domingo. W 2016 r., za rolę Zdzisława Beksińskiego w „Ostatniej rodzinie” w reż. Jana P. Matuszyńskiego, otrzymał nagrody na festiwalach w Locarno i Gdyni oraz Orła 2017 za najlepszą główną rolę męską.
Łukasz Adamski napisał w portalu wPolityce: „Seweryn nie zagrał Zdzisława. On przeistoczył się w swoją postać, jak zwykł to robić Robert de Niro w swoich największych kreacjach aktorskich w latach 70. Seweryn tworzy najwybitniejszą rolę w karierze. Jego aktorstwo jest totalne”.
W latach 2008-11 artysta był członkiem Rady Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.
Andrzej Seweryn na stałe do Polski powrócił w 2010 r. i zamieszkał w Warszawie. Od 1 stycznia 2011 r. jest dyrektorem naczelnym Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, gdzie gra i reżyseruje. Jako gospodarz starych murów przy ul. Karasia 2 symbolicznie pootwierał wszystkie okna i drzwi teatru, wpuszczając doń świeże powietrze.
::news{"type":"see-also","item":"22006"}
„W dobrym teatrze aktorzy są przygotowani do zawodu, mają doskonale opanowany warsztat. Taki teatr potrafi zbudować dekoracje, uszyć odpowiednie kostiumy, oświetlić scenę, zapanować nad dźwiękiem, wreszcie jest w stanie równie dobrze i profesjonalnie wystawić sztukę współczesną, jak i dramat napisany trzysta lat temu” - mówił w kwietniu 2010 r. o swojej wizji teatru w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”.
W styczniu 2013 r., z okazji 100-lecia istnienia Teatru Polskiego w Warszawie, Seweryn wyreżyserował „Irydiona” Krasińskiego z choreografią Leszka Bzdyla i muzyką Ola Walickiego.
Seweryn przyznał w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”: „Marzy mi się teatr tradycyjny. Ludzie chcą tego teatru, który ja proponuję. To mi dodaje skrzydeł, energii i potwierdza moje przekonanie. Być może to nie są widzowie innych teatrów, ale dobrze – każdy ma prawo do swojego teatru”. „Chciałbym poruszyć jeszcze jeden wątek – mianowicie szacunek do języka polskiego. I nie chodzi tutaj tylko o wyraźne mówienie, ale o wydobywanie bogactwa intelektualnego i duchowego. My mamy coś do zaproponowania światu, a nie tylko obowiązek naśladowania teatrów niemieckich czy innych” - tłumaczył.
Jego najbardziej cenione role, w jakie wcielił się na deskach warszawskiego teatru, to tytułowa rola w spektaklu „Król Lear” Szekspira i Arnolf w „Szkole Żon” Moliera (oba przedstawienia w reż. Jacquesa Lassalle'a), a także beckettowskie postaci Krappa i Hamma w spektaklach „Krapp i dwie inne jednoaktówki” i „Końcówka” w reż. Antoniego Libery.
Krytyk teatralny Tomasz Miłkowski nakreślił analogię pomiędzy Krappem a dotychczasowymi rolami Seweryna: „To współistnienie bohaterów Szekspirowskich i Becketta w repertuarze jednego, wybitnego aktora rodzi nowe połączenia i oddziaływania, wcześniej nieprzeczuwane”. „Kto wie, czy przez Krappa albo Hamma nie mówią bohaterowie Szekspira? Może Krapp to Prospero, który złamał magiczną pałeczkę, a Hamm to oślepły Lear? Jakkolwiek by było, w dojrzałym, mistrzowskim aktorstwie Andrzeja Seweryna nastąpiła kumulacja doświadczeń, owocująca tak głębokimi kreacjami, jak Krapp” - podkreślił.
W 2015 r., w „Weselu” Wyspiańskiego w reż. Krzysztofa Jasieńskiego, Seweryn wcielił się w rolę Gospodarza i Wernyhory. W recenzji w „Dzienniku Teatralnym” napisano: „Gospodarz Seweryna to z jednej strony dobry, silny, polski chłop – z drugiej jednak małe dziecko, marzące o sprawiedliwości i wolności dla swojego kraju. Jego patriotyczne uniesienia i wola walki nie są ani przesadzone, ani zbyt egzaltowane. Podarował swojej postaci nie tylko mądrość życiową i doświadczenie, ale także lekkość – sprawił, że jego bohater stał się zarówno przekonujący, jak i prawdziwy”.
W 2017 r. Seweryn wystąpił w roli głównej w „Dzienniku czeczeńskim” Poliny Żerebcowej, przygotowanym przez Iwana Wyrypajewa jako coroczny spektakl w Muzeum Powstania Warszawskiego. W grudniu tego samego roku w Teatrze Polskim premierę miał „Wujaszek Wania”, również w reżyserii Wyrypajewa, w którym Seweryn zagrał Serebriakowa.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"117"}
Z kolei pod koniec sezonu Seweryn zagrał w „Królu” na podstawie powieści Szczepana Twardocha w reż. Moniki Strzępki. W maju 2019 r. premierę miał „Borys Godunow” w reż. Petera Steina, w którym aktor wcielił się w tytułową rolę.
W 2018 r. aktora można było oglądać na małym ekranie w głównej roli w serialu „Rojst” w reż. Jana Holoubka. Seweryn pojawił się też w serialu „Nielegalni”. W 2019 r. zagrał hrabiego Leona Przewiedzkiego w filmie „Czarny mercedes” w reż. Janusza Majewskiego, a rok później księdza Jana Zieję w filmie biograficznym „Zieja” w reż. Roberta Glińskiego.
Swoją upływającą pod znakiem łączenia klasyki z nowoczesnością aktywność aktor podsumował przygotowując z okazji jubileuszu 50-lecie pracy artystycznej monodram „Szekspir Forever!” (we własnej reżyserii), na który składały się fragmenty arcydzieł Stratfordczyka – „Hamleta”, „Makbeta”, „Romea i Julii”, „Henryka V”, „Burzy”, „Ryszarda III” i „Sonetów”.
Na swój jubileusz 80-lecia przygotował na Dużej Scenie Teatru Polskiego „Horacjusza” Pierre'a Corneille'a (premiera 24 kwietnia).
Andrzej Seweryn został odznaczony we Francji Orderem Sztuk Pięknych i Nauk Humanistycznych (1994) i Legią Honorową Republiki Francuskiej (2005). Uhonorowano go też m.in. Złotym Medalem „Gloria Artis – Zasłużony Kulturze” (2006) oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2008).
::news{"type":"see-also","item":"15693"}
27 września 2022 r. na Scenie kameralnej Teatru Polskiego odebrał Nagrodę im. C. K. Norwida „Dzieło Życia” przyznaną artyście za całokształt twórczości. Przewodniczący Kapituły Nagrody były rektor Akademii Teatralnej w Warszawie prof. Lech Śliwonik w laudacji przypomniał, „że w 2018 r. Andrzej Seweryn obchodził 50-lecie twórczości”. „Rok później ukazała się książka, określana jako wywiad-rzeka, pod tytułem »Ja prowadzę!«" - mówił. „To 630 stron rozmowy Andrzeja Seweryna o życiu, o sztuce, o świecie, a do tego dodatek - 10 stron maczkiem zdarzenia, spektakle, filmy - to, co jest jego twórczością, ale dosłownie bez żadnych komentarzy wyliczone” - podkreślił.
20 kwietnia br. w Ogrodzie Zimowym Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, w obecności prezydenta Francji Emmanuela Macrona oraz premiera Polski Donalda Tuska, Andrzej Seweryn został uhonorowany Nagrodą im. Bronisława Geremka za wkład w umacnianie relacji polsko-francuskich. Aktor po odebraniu nagrody stwierdził, że stoi przed gośćmi syn dwóch ojczyzn, które dały mu to, co miały najlepszego. „Nie waham się nazwać Polski i Francji ojczyznami, bo ojczyzna to nie jest tylko miejsce urodzenia” - zaznaczył.
Artysta jest ojcem aktorki Marii Seweryn, operatora Yanna Seweryna oraz aktora Maximiliena Seweryna.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Grzegorz Janikowski (PAP)
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu spotradomsko.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz